Włoskich klimatów nigdy dość, szczególnie gdy pogoda za oknem każe nam się zastanawiać czy nadal znajdujemy się w klimacie umiarkowanym, czy może jakimś cudownym sposobem w ciągu nocy przenieśliśmy się do pięknej Toskanii. Kierowani właśnie takimi przemyśleniami i ogólną niechęcią do ciepłych dań znaleźliśmy przepis na sałatkę idealną w takie dni – mowa oczywiście o panzanelli, tradycyjnej toskańskiej sałatce chlebowej. Przyznam, że była to moja pierwsza przygoda z tym daniem, ale z miejsca się zakochałam – mimo skomplikowanego opisu, przygotowanie jej wcale nie jest takie trudne i zajmuje relatywnie mało czasu, a efekt wspaniały! Na tegorocznych imprezach i grillach będzie pozycją obowiązkową, a biorąc pod uwagę jej zdolności ‘utylizacyjne’ produktów, którym kończy się przydatność (vide: czerstwy chleb) zapewne zagości u nas na stałe w różnych konfiguracjach :)
Składniki:
- 1 czerwona papryka
- 300g czerstwego chleba dobrego gatunku (ok. pół średniej wielkości bochenka)
- 4 duże dojrzałe pomidory
- 4 dojrzałe żółte pomidory
- 6 filecików anchois
- 1 garść małych kaparów (opłukanych)
- 2 serca selera naciowego (biała część łodygi, bez zdrewniałych włókien)
- 1 czerwona ceula
- duża garść listków świeżej bazylii
- ocet balsamiczny
- oliwa z oliwek
- mały ząbek czosnku
- sól i świeżo zmielony pieprz
Z chleba (1-3dniowy) odkrawamy twarde skórki, rwiemy na kawałki wielkości kęsa i rozkładamy je na blasze, aby odrobinę podsuszyć je w piekarniku.
Pomidory kroimy na cząstki wielkości kawałków chleba, delikatnie solimy. Do miski wkładamy kapary oraz lekko rozdrobnione anchois, nad nią ustawiamy durszlak lub sitko, do którego przekładamy pomidory i pozostawiamy, aby puściły sok (możemy im ‘pomóc’ lekko rozgniatając je ręką – kawałki nie muszą przecież zachować idealnego kształtu).
Cebulę i serca selera kroimy w plasterki – im cieńsze tym lepsze, takie dodadzą lekkości sałatce. Całość wkładamy do drugiej miski, razem z chlebem oraz papryką pokrojoną w kostkę. Jeśli mamy czas możemy wcześniej upiec paprykę, co doda jej delikatności i zmieni smak – ja osobiście lubię jedynie surową paprykę i taka znalazła się w naszej sałatce :)
Poruszamy pomidorami na durszlaku i dociskamy je, aby wydobyć maksymalnie dużo soku. Wyjmujemy anchois, lekko rozdrabniamy i razem z pomidorami przekładamy do miski z pozostałymi składnikami.
Czas na dressing. Do zebranego soku dodajemy 1 łyżkę octu oraz 6-7 łyżek oliwy z oliwek. Obieramy ząbek czosnku i posiekany lub miażdżony dodajemy do mieszanki, która po wymieszaniu powinna mieć wyraźnie kwaskowy smak. W razie potrzeby doprawiamy solą i pieprzem. Dressing dodajemy do sałatki i dokładnie mieszamy, w trakcie dorzucając świeżą bazylię. Panzanella jest gotowa do podania! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz