Ostatnio zainteresowała mnie metoda Montignaca - co prawda odstrasza mnie całe to uważanie na indeks glikemiczny, pamiętanie o tym co z czym trzeba łączyć, a czego kategorycznie nie wolno razem jeść. Niemniej jednak wydaje się to najbardziej rozsądny sposób na zrzucenie nadbagażu, przy jednoczesnej dosyć bezbolesnej zmianie stylu żywienia. Ale wracając do tematu - dzisiejszy obiad zainspirowany jest MM właśnie, przepis zaczerpnięty z książki Montignac dla kobiet. I mimo że nie wygląda na coś co może zaspokoić duży głód, nawet mała porcja wystarczy, żeby się nasycić. Testowane na M. ;)
Składniki:
- 2 pory
- 200g łososia (użyliśmy wędzonego, w przepisie jest surowy)
- 2 małe cebule
- oliwa z oliwek
- 4 jajka
- 250 ml śmietany 12%
- 100g startego sera
- gałka muszkatołowa
- sól i pieprz
Pory pokroić w plasterki, zostawiając całą białą część i trochę zielonej. Podzielić na pojedyncze krążki i dokładnie umyć. Gotować na parze ok. 20 minut i przełożyć do miseczki. Łososia również gotować na parze do chwili aż będzie miękki. Cebule pokroić w krążki, podsmażyć na małym ogniu na łyżce oliwy. Naczynie żaroodporne posmarować oliwą, ułożyć cebulę, rozdrobnionego łososia i przykryć porami.
Jajka ubić razem ze śmietaną, dodać 3/4 sera oraz przyprawy i wlać do naczynia. Posypać wierzch pozostałym serem.
Zapiekać ok. 25-30 minut w temperaturze 200 stopni.
Dobra quiche nie jest zla - a ja nawet w najsmielszych marzeniach nie przypuszczalam, ze moze byc takze dietetyczna :)
OdpowiedzUsuńNo ja też byłam zaskoczona jak znalazłam ten przepis! Ale skoro w książce jest napisane to ja nie będę negować ;)
OdpowiedzUsuńCiekawe jak smakuje quiche bez kruchego spodu, który tak uwielbiam :)
OdpowiedzUsuń